niedziela, 26 sierpnia 2012

Szydełkowce

Nie wiem czy pisałam już, ale miałam naprawdę duże problemy z załapaniem o co chodzi w sznurach szydełkowych. Pierwsze podejście do nich zrobiłam zimą. cóż... nasz konfrontacja zakończyła się niestety wynikiem 1:0 (dla szydełka oczywiście...)
Nie poddałam się. Pod koniec lipca jechałam nad morze. Pomyślałam sobie, że fajnie by było mieć co robić podczas ośmiogodzinnej podróży samochodem. Złapałam za.... szydełko  oczywiście. Ale jeśli myślicie, że już od początku było pięknie i różowo, to się mylicie. Szydełko nie udało się ujarzmić tak łatwo. Oto moja pierwsza, o przepraszam- druga próba ;)
No, pozwolicie, że zostawię to bez komentarza ;) 2:0 dla szydełka
Potem już było tylko lepiej. Z pomocą przyszły niezawodne dziewczyny z wizażu. W tym miejscu wielkie ukłony w ich stronę. Dziękuję Wam bardzo :* Okazało się, że źle przekładałam nitkę podczas przerabiania kolejnych koralików. I kordonek był za gruby. Wzięłam największe koraliki jakie miałam i udało mi się stworzyć breloczek. Moje pierwsze "dzieło szydełkowe"




Ale jak miałam zrobić bransoletkę z 4mm koralików? Musiałam kupić cieńszą nić. Tu  pojawił się problem- tak to jest jak się szuka otwartej pasmanterii w niedzielę (w nocy z niedzieli na poniedziałek wyjeżdżałam, a chciałam poszydełkować już w samochodzie). Skończyło się na tym, że przeszukałam cały dom (pomiędzy pakowaniem się na wakacje) w poszukiwaniu odpowiedniej nitki. I znalazłam, tylko miała ona zaledwie 20m (jakaś taka z zestawu do szycia z Lidla). Ale na bransoletkę starczyło :) I podziergałam sobie w samochodzie. Oto co powstało w podróży:



Plusem tego wszystkiego jest to, że mam pamiątkę znad morza- nie wytrzymałam i pierwszego dnia pobytu poleciałam do Kołobrzegu do pasmanterii i zakupiłam polecaną przez szydełkujące dziewczyny nitkę :) .
Jak się rozpędziłam to machnęłam jeszcze gąsieniczkę. Wiem, rąbnęłam się ze dwa razy przy nawlekaniu, ale nie za bardzo wiedziałam jak to naprawić. Zrobiona, też podczas pobytu nad morzem, dla mamy.



No, to już koniec mojej porywającej wakacyjnej przygody z szydełkiem w tle ;) Dziękuję, że wytrwaliście :) Trzymajcie się.

13 komentarzy:

  1. Cuda:) Gąsieniczka bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) A Ty pojmujesz szydełkowce? ;)

      Usuń
    2. Próbuję, na razie nie wychodzi. Ale w końcu się uda:)

      Usuń
  2. Ślicznie Ci wyszły te bransoletki.

    A na przyszłość: jak się rąbniesz przy nawlekaniu... to można rozgnieść koraliki szczypcami... ale niestety... .sprawdza się tylko jeśli są krótkie sekwencje koralików ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź :) Czytałam, że można jeszcze przeciąć, zdjąć niepotrzebne koraliki i dowiązać nitkę. Ale tutaj problem polegał na tym, że nie wiedziałam, które koraliki źle nawlekłam ;)

      Usuń
    2. no można też tak zrobić... tylko jest to trudniejsze. ale jak jest dłuższa sekwencja to w sumie tylko to się sprawdza :)

      Usuń
  3. AAA ja też się teraz tego uczę i mam tylko Tutorial! kurde jak bym się do Ciebie uśmiechnęła o podanie linka w którym dziewczyny podpowiadają Ci jak przełożyć nitkę, była bym wdzięczna!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, żaden problem ;)Dziewczyny podpowiadały mi na wątku o plecionkach na wizażu. Tu jest link http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=443300&page=33
      Zadałam pytanie w poście #972. Dalej dziewczyny mi już pomagają. Powodzenia :) Daj znać jak będą pierwsze efekty.

      Usuń
    2. Bardzo, bardzo dziękuję :*:*:*:*:*:*

      Usuń
  4. Ja też próbowałam szydełkiem upleść takie coś no ale narazie mi to nie wychodzi ,więc gratuluję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, Ty z szydełkiem robisz co tylko chcesz, więc sznury koralikowe to tylko kwestia czasu ;) Trzymam kciuki.

      Usuń
  5. pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie:-) patrzę i nadziwić się nie mogę. Ja dopiero zaczynam z koralikami. zapraszam na mojego bloga http://orpinkton.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń