poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Nareszcie kulki

Kilka razy zabierałam się do tego wzoru. Coś nie szło. Właściwie to nic nie szło. Do wczoraj . Wczoraj w końcu udało mi się upleść pierwszego beaded beadsa. A potem drugiego, trzeciego i czwartego. I tym właśnie sposobem, w ramach odpoczynku od haftu koralikowego, powstały dwie pary słodkich maleństw. Jedne są wyplecione z koralików toho, drugie z niemiłosiernie krzywych szklanych koralików zakupionych na samym początku przygody z biżuterią. Różnica, jak dla mnie, widoczna i to bardzo. Zapraszam do oglądania.





PS- mam nadzieję, że zdjęcia choć odrobinę lepsze od tych wczorajszych.

8 komentarzy:

  1. Fajne sztyfty- wyglądają jak jeżyny, chciałabym takie zrobić, ale na razie obszywanie kulek nie wychodzi mi idealnie. p.s. pisze się "nareszcie" ;)
    Pozdrawiam.
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się skojarzyły z jeżynkami :) Jaki to kolor toho jak można wiedzieć? Bo bardzo ładny. Szkoda tylko że moje zamówienie już do mnie jedzie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko! Jaki wstyd - błąd ortograficzny już w 2 poście ;( Przepraszam Was i oczywiście już poprawiam.
    Bilq mnie kolor też zachwycił, nazywa się Metallic Cosmos. Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, tam błąd ortograficzny to nie koniec świata.
    Śliczne jeżynki, zwłaszcza na biglach.
    koralowy-swiat-lien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też tatę wykorzystałam do zrobienia krosna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za informacje o tym kursie, na pewno się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne jeżynki. Ja osobiście nie widzę różnicy między koralikami. Tzn widzę, ale nie jakościową...
    :)

    OdpowiedzUsuń